Nowe rozdziały


Zestawienie nowych rozdziałów z dnia 24 marca 2013 roku. Zapraszam do przejrzenia!



Rozdział IV Pięknie, prawda?

Nieustające walki. Shinobi Wioski Ukrytej w Liściach nie poddają się, walczą do końca. Wiele z nich już oddało swoje życie w ochronie Konohy. Jeden pionek za dobro większości. Czy ja śnię? Chwila… To genjutsu? Ale… jakim cudem, kiedy, kto?
Cały się trzęsę widząc Rinnegan skierowany w swoją stronę. Pies Pein’a... Jego samego nie widzę. Czyżby powoli „genialny” plan bliski był realizacji? Nagle coś mną szarpnęło. Znajduję się teraz w zupełnie innej części Liścia.
- Pięknie, prawda? – usłyszałem delikatny, ale przepełniony jadem głos.
- H-halo? Kim jesteś? – zapytałem niepewnie, lecz nie uzyskałem odpowiedzi. – Brzdęk, brzdęk. Kunaie, wszędzie kunaie.



Rozdział XI

Peron piąty. Stoimy już tak około dwudziestu minut. Głupi pociąg się spóźnia. Nudzi mi się, chcę iść do domu. Sakura ciągle się drze, że zachowuję się jak rozwydrzony bachor, ale swoją drogą nie dziwię się. Czasami potrafię byś irytujący, ale tylko czasami. Poszedłem do automatu z napojami i kupiłem sobie puszkę pepsi. Prawie udało mi się ją wypić, gdy podbiegła różowo - włosa wrzeszcząc, że pociąg już nadjechał. Wytrąciła mi napój z ręki, pociągnęła za ramię i biegła w stronę pociągu. Nie podobało mi się to, ale usprawiedliwiałem jej zachowanie tym, iż jest pewnie bardzo szczęśliwa z powrotu mojego starszego brata. 
Czekaliśmy na zatrzymanie pojazdu. Po dłuższej chwili ludzie zaczęli wysiadać. Ujrzeliśmy Itachi'ego z tą jego charakterystyczną czarno – fioletową torbą sportową i walizką. Krzyknęliśmy w jego stronę, zauważył nas i pomachał. Leniwie wysiadł i skierował się w naszą stronę. Sakura szalała ze szczęścia. Pobiegła w jego kierunku rzucając mu się na szyję tak, że musiał upuścić swoje bagaże. Oho, już wiem kto będzie musiał je zanosić do samochodu. Życie jest ciężkie… Ale też i fajne. Miło mi się zrobiło patrząc na tę szczęśliwą dwójkę. Może ja kiedyś też znajdę swoją drugą połówkę? Kto wie…



Rozdział III  Powietrze(cz.1) 

Kojarzył podobny instrument ze swojej starej szkoły. Usiadł i otworzywszy klapę, nacisnął pierwszy klawisz, od którego nauczył się jednej prostej melodii. Słyszał tylko jak ktoś pięknie na nim gra. Nigdy jednak nie wszedł do sali, by się tego dowiedzieć. Palce zaczęły wybijać melodię, grał ją w kółko, przez cały czas czując, że pies go wącha. Powoli przyzwyczajał się do tego, kiedy obok niego usiadł Kiba. Zaczął mu pokazywać dalszą część granej melodii. Ich palce dotykały się, aż w końcu zaczęli wygrywać melodie na cztery dłonie. Nawet nie słyszeli, jak Karen weszła do pomieszczenia.



Rozdział II

- Daj jej się wypowiedzieć – założył ręce na piersi, czekając na mój gest.
- Hmmm? – Utakata ponownie zbliżył się, mamrocząc mi do ucha oraz wywołując przy okazji szereg dreszczy, przebiegających przez moje ciało. Na krótką chwilę zapomniałam, że nie możemy publicznie okazywać uczuć, że jest to zabronione i karane. Miałam to gdzieś.
Popatrzyłam na Ao, z tym niezidentyfikowanym błyskiem w oku, który nigdy nie wróży niczego dobrego. Nie spuszczając z niego wzroku, dotknęłam rąk Utakaty i powoli je odsunęłam. Widziałam, jak na jego twarzy kwitnie uśmiech zwycięstwa. W tym momencie obróciłam się o sto osiemdziesiąt stopni i oczywiście całkowicie przypadkowo, napotkałam tam usta mojego chłopaka, zamykając przy tym oczy.
Gdy je otworzyłam, widziałam jedynie zamglone, pozbawione codziennego blasku brązowe tęczówki, wyrażające więcej, niż mogłoby się wydawać. Oświetlał nas tylko księżyc i coś mówiło mi, że nie mogłabym czuć się lepiej niż teraz, co jest jednoznaczne z tym, że coś poszło nie tak.



Jednopartówka Upadły anioł.

Żyję. Podnoszę się. Widzę światło. Blask razi moje oczy. Czuję się lekka. Czym jestem? Odpowiada mi głucha cisza. Podążam za jasnością. Czy dobrze robię? Widzę twarze moich przyjaciół. Uśmiech. Szczęście. Łzy radości. Ciepło. Miłość. Rozchodzące się dreszcze po moim ciele. Ciepłe ramiona blond włosego przyjaciela. Apogeum. Czuję jak wyrastają mi skrzydła. Unoszę się. Powracam do normalności. Nabieram barw. Odwracam twarz w stronę słońca. Znów jestem sobą. Jednak gdzieś na dnie serca, będę o nim pamiętać. Uśmiecham się delikatnie. Do moich uszu dochodzi śmiech ludzi. Moje życie, niczym tęcza, nabrało kolorów. Przyjaciele to najcudowniejszy skarb pod słońcem. Znowu promienieję. To wszystko dzięki nim…



Rozdział VI

- Chce… zająć jego miejsce – powiedziała pewnie.
Sarutobi nabrał powietrza i wziął do rąk maskę ANBU, która położyła przed nim Katherine. Przyjrzał się jej uważnie.
- To Itachiego… - mruknął, przenosząc wzrok na dziewczynę, która skinęła głową. 
Zmierzył ją spojrzeniem od stóp do głów, próbując znaleźć odpowiednie słowa.
- Hokage-sama… ja naprawdę jestem pewna tej decyzji! – przerwała mu dziewczyna, wlepiając w niego błagalne spojrzenie.
- Katherine Hatake – Trzeci splótł palce na stole, nadal bacznie obserwując dziewczynę – Wiem z jakiej rodziny pochodzisz, czyją jesteś córką, w jakiej byłaś drużynie, wiem co potrafisz oraz znam twoją zdolność do poświęceń. Jednak… czy nie jest na to za wcześnie? Czy twoje zdolności są na odpowiednim poziomie? Wiem, że i Itachi i Kakashi…



Rozdział XI

Patrząc na Sasuke zauważyła, że plotki miały rację. Był cały poobijany. Widząc grymasy bólu na jego twarzy uznała, że dalej nie czuje się za dobrze. Postanowiła to wykorzystać.
- Nie chciałem ci przerywać, ale nie lubię, gdy ktoś rusza rzeczy, które do niego nie należą. – wskazując palcem na książkę, którą czytała Sakura wystawił drugą dłoń, jakby czekając na to, aż różowowłosa mu ją odda.
- To własność biblioteki – rzuciła oschle. – Nikt mi nie mówił, że to, co jest biblioteki należy również do ciebie.
- Ale to, że ta książka akurat się tutaj znajduje nie znaczy, że jest własnością szkoły. Być może ktoś celowo ją tutaj znalazł po to, żeby mnie zdenerwować – odpowiedział. Kucając przybliżył się do Sakury tak, że patrzył się jej prosto w oczy. Było to dla Sakury bardzo krępujące, bo czuła jego oddech na swojej twarzy. – Dlatego radzę ci oddać moją własność, bo zdenerwuję się jeszcze bardziej. – dodał spokojniej.



Itami Ng
Rozdział III

- Czy to nie brat Kazakage? – szepną cicho Yuji, chcąc dodać szpiegowskiej atmosferze więcej tajemniczości. Kiba burknął coś niewyraźnie, chowając się jeszcze bardziej i ze zdenerwowaniem marszcząc brwi.
- Tak, przecież to Kankuro z Wioski Piasku! – wykrzyknął radośnie Haruki. – Hejo! Kankuro! – zaczął krzyczeć, machając do znajomego i powoli wychodząc z ukrycia.
Pozostała dwójka momentalnie chwyciła go za ubranie, ciągnąc z powrotem do ukrycia. Pchnęli go gdzieś w kąt, ostrożnie wyglądając zza ściany.
Kankuro w oddali rozglądał się przez moment, po czym ruszył dalej.
- Co ten łajdak tu robi? – warknął Kiba, po czym wyprostował się i odwrócił w stronę towarzyszy. Yuji właśnie pomagał wstać większemu brunetowi, który niefartownie wylądował w kubłach śmieci.



Rozdział IV Rozdział czwarty dniem powrotów do historii.

– W okolicy atakuje niebezpieczne zwierzę. Na dodatek ujawnia się tylko pod osłoną nocy. Jest to chyba oczywiste, że kiedy w dzień się nie pokazuje, musi się gdzieś ukrywać. Powiedz mi, co, oprócz opustoszałej świątyni w głębi lasu, byłoby najlepszym schronieniem? 
-Sakura ma rację. – Poparł mnie natychmiastowo Naruto. – Jest to bardzo niebezpieczne. Nie możemy pozwolić sobie na takie nierozważne postępowanie."



Rozdział XXX Kiedy miłość zawodzi

Nazywasz się Uchihą, a lękasz się miłości… Powiedział do mnie, a ja natychmiast zarzuciłem mu upojenie alkoholowe. Niestety nie miałem racji, a mój brat mówił zupełnie poważnie.
Ale miłość – jeżeli tak mógłbym nazwać ten ambaras – miłość to wbrew pozorom jedno z najbardziej przerażających uczuć. Niszczy, uzależnia, nie pozwala o sobie zapomnieć. Miłość powinna być traktowana jak najgorsza i najniebezpieczniejsza używka, powinna być karalna, zabraniana. Ale miłość kusi. Kusi szczęściem, pocałunkami, dotykiem jedwabistych pasm włosów, spojrzeniem szmaragdowej zieleni, dźwiękiem subtelnego głosu.
- Dawno cię takiego nie widziałam…
Który teraz słyszę…
Oniemiały natychmiast rozpocząłem poszukiwania źródła dźwięku, ale całą akcję ułatwił mi mój brat. Jego pośpiesznie i dudniące kroki zwróciły uwagę pary stojącej po drugiej stronie dzielącego nas żywopłotu.
- Co do… - Itachi zatrzymał się obok mnie.
To właśnie przez miłość, zwykły obraz stojącej nieopodal dwójki staje się najboleśniejszym przeżyciem.



SasuSaku II

Gdy przerzuciłem swój wzrok na Sakurę, ta ruszyła w stronę Larwy, która nadal bezradnie siedziała w błocie po pas, co chwilę powtarzając moje imię. Schyliła się do niej i szepnęła coś na ucho. Mina Rudej zrzedła, a Haruno oddaliła się od niej z cwaniackim uśmieszkiem na ustach.
- Maaashi-kuuuun! – kolejny pisk przeszył powietrze, przyprawiając mnie o głęboką irytację. Już chciałem coś powiedzieć, gdy…
- Tak, kochanie? – ku mojemu zdumieniu Harashi właśnie … wyskoczył zza krzaków i podpełznął do Karin. W sumie to zastanawiam się, dlaczego nasz drużynowy pedał nagle przerzucił się na Rudą. Nie, żebym narzekał, czy coś, ale z tego co wiem, to jest on gejem, a z moich informacji wynika, że Karin jest dziewczyną, co wewnętrznie się kłóci. A to podobno kobiety są skomplikowane. A jeśli Mashi nie jest mężczyzną?!
- Znajdź mi okularyyyyy – wyglądali przesłodko, aż do porzygu. Dwójka ciot, klęczących po pas w błocie, mizdrzących się do siebie. Szczyt marzeń…
- Hahahah – Sakura, która stała jakieś dwa metry ode mnie, wybuchła głośnym śmiechem. Miała na sobie krótkie czarne spodenki, tego samego koloru stanik i coś podobnego do siatki (drutu kolczastego?) na brzuchu. Ten strój cholernie podkreślał jej wysportowaną sylwetkę, której nigdy nie widziałem u Karin, a to z reguły ona woli ten typ ubierania się. Haruno również zapatrzyła się na mnie, przenosząc ciężar ciała na jedną nogę. Uniosłem jedną brew do góry, a on zrobiła dokładnie to samo, aby po chwili otaksować mnie wzrokiem od góry do dołu i puścić mi oczko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz