SPECIAL! "Świat Masashiego Kishimoto"

Jak dorastałem - część 6
W starszych klasach podstawówki byłem "Dragonballowcem". Nigdy potem już chyba nie miałem takiego świra na punkcie czegokolwiek - wtedy mistrz Akira Toriyama był dla mnie bogiem. Każdą postać "Smoczych Kul" przerysowywałem z namaszczeniem wiele, wiele razy. W krew wszedł mi zwyczaj pożyczania "Shonen Jumpa" od kumpli - właśnie, żeby czytać "Dragon Balla" (wtedy nie dostawałem kieszonkowego, jedynie na nowy rok, więc nawet cotygodniowe 190 jenów było poza moim zasięgiem).
Przy okazji czytania "Smoczych Kul" w "Jumpie" zacząłem również zauważać ciekawe elementy w innych mangach publikowanych na łamach tego tygodnika. Zacząłem wczytywać się w "Jojo", "Sant Seyia" czy "Kimen-gumi". Sam "Jump" stał się obiektem mojego kultu. Wtedy właśnie pomyślałem, że komiks to bardzo ciekawa sprawa i że sam kiedyś chciałbym zostać mangaką. Nawet ubzdurałem sobie, młody, głupi, że kiedyś też będę publikował na łamach "Shonen Jumpa" i zacząłem rysować jak opętany. Dobrze pamiętam, że moją pierwszą mangą był "Hiatari-kun" opowiadającym o młodym shinobi cienia. 

Źródło
"Naruto", M. Kishimoto
JPF Manga, 1999

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz