Nowe rozdziały

Rozdział XXIV

Ramię w ramię weszliśmy do środa czujnie rozglądając się na boki. Znaleźliśmy się w obszernym, białym holu. Pod ścianami w rzędach były ustawione krzesełka. Wszędzie krzątały się pielęgniarki w bladozielonych kitlach, co chwilę krzycząc do siebie jakieś niezrozumiałe dla mnie słowa. Jako, że pomieszczenie było świetnie oświetlone, a ja będąc ubrany w czarne spodnie i koszule „trochę” wyróżniałem się na tle jasnego otoczenia, jak najszybciej chciałem to załatwić. Ignorując spojrzenia personelu podszedłem do recepcji i spytałem:
- Gdzie leży Sakura Haruno? – na mój głos kobieta za biurkiem drgnęła, bacznie lustrując mnie swoimi brązowymi oczyma. Okulary zjechały jej na nos, tworząc dość śmieszne zjawisko.

 

Rozdział X

Znalazła się na polanie na której obozowisko rozbiło trzech mężczyzn w średnim wieku. Leżeli pod drzewem. Brzydcy, grubi, śmierdziało od nich alkoholem, a ubrania shinobi były w wielu miejscach zniszczone. Na opaskach ninja widniał znak Kirigakure. Nagle jej ciało zapłonęło. Ogarnęło ją obrzydzenie na widok spoconych i brudnych, rozlazłych ciał. Zapragnęła z całego serca się ich pozbyć. Cała się spięła a w piersi czuła raz po raz dokuczliwe kłucie. Myśli szalały, nie potrafiła skupić się na niczym. Głuchy ryk wściekłości i zniecierpliwienia odbijał się po jej czaszce. W głowie miała obraz rozszarpanych męskich ciał. I krew, krew, krew. Mnóstwo krwi, całą masę, jezioro, rzekę, ocean!


 
Rozdział III cz. 2 Tajemnica wczorajszej nocy

  - To czego wy w ogóle szukacie? - zapytała, upijając łyk jej ulubionego soku pomarańczowego.
- Takie białe, kicające... Wczoraj tu przyszło. No taki królik - zaczął tłumaczyć Suigetsu.
- Chodzi wam o Honey? - zapytała, jakby nigdy nic.
- Tak! - krzyknąłem uradowany. - Gdzie on jest?
- Nie wiem, gdzieś u ciebie w pokoju.
Nawet nie czekałem, aż skończy do mnie mówić. Niczym tajfun wparowałem do swojego pokoju i zacząłem przewracać go do góry nogami. Wywaliłem wszystko z półek, a nawet spod łóżka. Nawet przez chwilę nie pomyślałem o tym, że będę musiał to wszystko sprzątać. Liczyło się dla mnie tylko jedno - znaleźć kicadło! To był mój cel!
- Nie znajdziemy go - odparł Suigetsu, podpalając papierosa. Gdyby nie fakt, że byłem zajęty poszukiwaniami, opierniczyłbym go za tą fajkę u mnie w pokoju, jednak w tamtym momencie było mi to obojętne. Rodzice i tak nie przywykli do wchodzenia do mojej jaskini.
- Jeszcze słowo, a z ciebie zrobię zająca - warknąłem.
- To był królik - poprawił mnie, po czym zaciągnął się dymem. Miałem straszną ochotę przywalenia mu z pięści, jednak powstrzymałem się i obiecałem sobie, że zajmę się tym później. Miałem ważniejszą sprawę do załatwienia. Pasztet! Nie, wróć... Królik!

 
Więzień przeznaczenia
Rozdział XXIII Skomplikowane granice 

 Pamiętałam jedynie wyniosłą sylwetkę groźnego chłopaka. Chłodny i opanowany, aż do granic, które sam wyznaczył. W czasie pobytu w Kiri zdradził kilka swoich tajemnic, ale zbyt błahych, by mogły zmienić mój status. Był groźny. Tak jak przed barem i na polanie. Sasuke Uchiha wbrew słowom Deidary nie pragnął mnie.
Nabrałam głośno powierza, kiedy przed oczami stanął mi Sasuke w jaskini. Doskonale pamiętałam jego postać skuloną przy ognisku. Pamiętałam, jak patrzył na mnie, kiedy zakładałam koszulę. Pamiętałam, jak czułam między palcami ciepło jego ciała, gdy ścierałam krew z nagiego torsu. I to nie jego zaintrygowane spojrzenie mnie wystraszyło, tylko fakt, że czerpałam z tego przyjemność.


 
Tsuki no kuroi me
Rozdział VI Festyn

 Przymknąłem oczy i upiłem łyk trunku. W głowie brzęczało mi od głośnych rozmów, śmiechów i różnorakich kłótni. Bynajmniej, sprawcami tego zamieszania nie byli moi towarzysze, lecz ludzie zgromadzeni na festynie. [...] Gdy spostrzegłem, że Hozuki robi podchody w kierunku dziewczyny, to chciałem pociągnąć go za kołnierz, by zawrócił, lecz stwierdziłem, że to nie ma sensu. Zbuntowany Suigetsu zawsze robił to, co mu było na rękę. Krótko mówiąc, szkoda strzępić sobie na niego język.[...]
- Wyjdźmy na zewnątrz. – odezwał się głos, którego jeszcze nie miałem okazji poznać. Obróciłem głowę w kierunku źródła dźwięku i ujrzałem dziewczynę ze zdjęcia. Tę właśnie chciał Madara…
O co tutaj chodzi!?



Rozdział XXXIX

Obrzuciłam spojrzeniem resztę załogi, by stwierdzić, że Zetsu od wzbicia się w powietrze nawet się nie poruszył, a Shi z nudów zaczęła turlać się po grzbiecie ptaszyska. Itaś malował paznokcie. Kurwa, nie wierzę. Wbiłam w niego zirytowany wzrok, na co podniósł spojrzenie czarnych oczu na mnie i zamrugał.
- Nie mój kolor? - spytał, a ja załamałam ręce.
 Z wysuniętego najbardziej na prawo końca miałyśmy idealny widok na całą osadę i pięć, wykutych w kamieniu, twarzy. Przykucnęłam biorąc głęboki oddech.
- Znowu widzę swoją wioskę. Jakie to wzruszające.
- Dlaczego z nami walczysz, Aomi? Przecież jesteś jedną z nas, jesteś z Wioski Liścia. Wróć na dobrą drogę, do nas. Akatsuki cię zabije - oświadczył Uzumaki, robiąc parę kroków w moją stronę.
Przybyliśmy odbić Miyu. Pomóż mi stąd wyjść i powiedz, gdzie ona jest, a zniknę stąd i dam wiosce spokój. Na razie jej istnienie w żaden sposób mi nie przeszkadza.
- Nie [...] Nie pozwolę ci stąd uciec. Mało tego, zamierzam dorwać twoich przyjaciół.

 

Oszukać śmierć
Rozdział III
 
Sasuke stał za drzewem, ciesząc się faktem, że obserwowany przez niego Tobi nie jest w stanie go wyczuć. Kłamstwo, którym był żywiony przez tego człowieka, jak i przez Madarę – członków jego klanu, pękło w nim w końcu za sprawą usłyszanych słów. Jak bańka mydlana, wylewając wciąż nowe gorycze, złości i nieznane dotąd pragnienia,
Teraz przez tę gorycz obserwował postać oszusta, który pod murem wioski wydawał się być mały i słaby, taki sam jak Sasuke. Zapora, choć była dziurawa, utrzymywała na swym szczycie postać. Stał tam mężczyzna, pełen dumy. Zdawał się być gotowym na wszystko. Sasuke, rozpoznając w nim dawnego mistrza, wciągnął głośno powietrze. To był Kakashi Hatake, słynny wojownik, o którym już niemal zapomniano. Wiatr rozwiewał jego strój, którym tak stał – lekko splamiony czarną już krwią. Nie sposób nie przyznać – wyglądał jak bohater, który pojawia się w najwłaściwszym momencie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz