Nowe rozdziały

Rozdział XX Chwile jak relikwie

Znów widziałem te krwawe obrazy z dzieciństwa. Ponownie śmierć rodziców. Ból. Czuję, jak igły wpijają się w każdą część mojego ciała. Parzy. Ogień, wszędzie ogień. Czuję, jak trucizna mnie zżera od środka. Moje oczy, on chce moje oczy. Nie mam sił. Nie ma ucieczki. Nie ma ratunku.



Rozdział XXX Ciemność cz.I

[...]- Co zamierzasz zrobić? - spytałem - W sprawie swojego ojca.
- A co mam zrobić? Pójść do niego „Cześć jestem Itakoi, twój syn, poznaliśmy się. Ach i zapomniałem wspomnieć, jestem zawodowym mordercą i wiesz co, uwielbiam to” - rzekł z ironią.[...]
- O czym myślisz? - zapytałam.
- Zrobię to dzisiaj - rzekła - Nie wiem, co się stanie, gdy wykonam to jutsu na większą skalę niż jedynie część wspomnień, wiec dobrze by było gdybyś była przy mnie wtedy - dodała.[...]
Nagle usłyszałam jakąś zmianę. Huk wody się zmienił, ale inaczej, w wyraźne, ciężkie kroki masywnej postaci. Była to osoba, która weszła na dach, której wcześniej nie było.
- Witaj - odezwałam się na ślepo.
- Witaj – usłyszałam znajomy męski głos.
Westchnęłam głośno. To chyba czas na nieprzyjemną rozmowę.[...]
Rozejrzałem się w około i wszedłem do tunelu przede mną. Zmierzałem w sobie tylko znanym kierunku, do miejsca, o którym istnieniu tylko ja wiedziałem. Do osoby, której kryjówkę tylko ja znałem, o której istnieniu tylko ja pamiętałem.



Rozdział XXV

Nagle po lewej stronie zauważyłam ruch. Kucnęłam i schowałam się za kominem najbliższego domu. Wilczyca naturalnie wtopiła się w białe tło, siedząc obok. Zza drzew wyłonili się zauważeni przed chwilą shinobi - w parach. W pierwszej zauważyłam Roshi’ego i jakąś dziewczynę. Biegli zmierzając w stronę dziedzińca. Nie spuszczając ich z oczu również pobiegłam w tamtym kierunku. Zatrzymałam się na dachu budynku znajdującego się na granicy rynku i zamarłam. 
Setki ludzi klęczało na zimnym bruku, z głowami pochylonymi w dół. Wokół nich szczelnie oplatał ich łańcuszek ninja Dota. Nikt się nie odzywał, a tylko ryk wiatru docierał do moich uszu. Nagle jedna kobieta upadła, nie wstała. Żaden człowiek obok, nawet się nie ruszył, żeby jej pomóc. Sonea widząc mój rozbiegany i przestraszony wzrok, trąciła nosem moje ramię, próbując dodać mi otuchy. Shinobi zniknęli z mojego pola widzenia. Nigdzie nie widziałam dzieci. Gdzie one są? Kompletnie nie wiedziałam, co robić. Niby w jaki sposób miałam się dostać do brata?



Rozdział XXIII

- Co cię tak śmieszy? – warknąłem odwracając się do niej przodem.
- Już nie pusz się tak, bo ci zaszkodzi – powiedziała słodko, mrugnęła okiem i machnęła ręką.
- Chcesz koniecznie kupić większy bandaż? – znalazłem się przy niej natychmiast, przykładając jej katanę do szyi. Gdybym się dłużej zastanowił, doszedłbym do wniosku, że ostatnio często mi się to zdarza. Ale kogo to obchodzi? Już miała otworzyć usta, żeby mi się odszczeknąć, lecz właśnie wtedy zza rogu wypadła Karin wrzeszcząc:
- Gomen Sasuke-kuuuuun! – nie minęło dziesięć sekund, odkąd ją dzisiaj ujrzałem, a już w kilku pierwszych mam jej dosyć – a.co.wy.tu…? - wydukała. 
- Nie twój zasrany interes – docisnąłem katanę do tego stopnia, że rozcięła bandaż. Ciała dziewczynie nie uszkodziłem. Po co mam słuchać przez całą drogę i jej marudzenia? Wystarczy upierdliwa Karin. Ona tak jak ostatnio, z udawaną godnością „odkleiła” się od ściany i poprawiła kaburę na udzie. 
- Gdzie byłaś Ruda? – mruknęła z już bardziej znudzoną miną, zakładając ręce na piersi.
- Tylko nie Ruda! – nie dość, że przefarbowała się na okropny kolor gorszy niż oryginał, to jeszcze w tej chwili jej twarz przypominała odcieniem włosy, co wyglądało ohydnie, jak cała ona z resztą.



Ludzka marionetka - SasuSaku

[...] Boże Sakura, nie rób tego!
Nie potrafiła inaczej, a on próbował ją powstrzymać. Złapać za ręce i wyrwać te cholerne żelastwo z jej dłoni. Krzyczał, lecz jego głos odbijał się echem tylko w głowie. Płakał, lecz jego łzy nie były namacalne. Choć prawdziwe, to niewidzialne. 
Sakura nie!
Nie słyszała go, ująwszy metal w zmasakrowane palcie skierowała go wprost na swoje serce.
- Kocham Cię Sasuke! - krzyknęła. Hak przebił ciało dziewczyny na wylot, usta przelała krew, a ona uśmiechała się promiennie.
Chciałam żebyśmy po prostu byli razem.
Jej ciało powoli osuwało się na ziemię. Próbował ją złapać, ale to nic nie dawało. Huk... Trzask... Śmierć... Czy to koniec? 
Na pewno spotkam Cię po tamtej stronie... [...]


REGULAMIN DOTYCZĄCY NOWYCH ROZDZIAŁÓW ULEGŁ ZMIANIE!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz