Notatki Literackiej Wariatki #02


        Witam Was w drugiej odsłonie lekcji pisania. Jest mi bardzo miło, że znalazły się osoby chętne do udziału w "Notatkach". Cześć i czołem wszystkim, którzy chcą dołączyć do zabawy dzisiaj. Nic nie straciliście. Wciąż czekam na ułożenie jednego, jedynego zdania z poprzedniego postu. Możecie je słać na maila arianka1104@gmail.com lub pod aktualną lekcją.


Notatki Literackiej Wariatki
~czyli rady dla początkujących i nie tylko




Krok Drugi


        Wymyślone ostatnio zdania zapiszmy na kartce. Ach tak, nie wspomniałam o materiałach, niech więc one zajmą drugą część tej lekcji.
Zdania zapisane? Tak więc przyjrzyjcie się im dokładnie i wyobraźcie sobie, że chcecie z niego utworzyć dramat starożytny. Teraz wszystkie głowy wytężają się o cóż mi może chodzić. Ano każdy utwór wspomnianego gatunku jest baaardzo schematyczny. Otóż mamy wstęp, rozwinięcie i zakończenie. W sumie jak każda wypowiedź pisemna. Tu jednak bardzo ważny jest ciąg przyczynowo skutkowy. W dramacie starożytnym jest to genialnie ukazane. Sposób jest to prymitywny, ale najlepiej się na takim uczyć. 
        Nasze zdanie zamienia się więc w trzy. Dlatego dość ważne było, aby zdanie było pojedyncze lub w miarę proste złożone. 
        Z tych trzech zdań tworzy nam się mały akapit. Streszczenie historii. Pierwsze zdanie powinno zawierać przyczynę wydarzeń, drugie wydarzenie, a trzecie skutek. 

        Weźmy więc zdanie z poprzedniego postu. 
"Pogromca bestii przywraca ład pomiędzy skłóconymi rasami."

"Od lat trwająca wojna między elfami i ludźmi jest powodem klątwy wiecznego mrozu na ziemi. Do przełamania klątwy i przywrócenia harmonii zostaje wybrany dzielny wojownik. Dochodzi do ostatecznej potyczki prawego woja i jego magicznej armii, z wojskami ludzi. "

        Jak sami widzicie jest to zaledwie namiastka fabuły. Wiemy za to od czego zaczynamy i na czym kończymy. Oczywiście nie znaczy to, że nie okaże się kto wygrał. Są to informacje dla nas, abyśmy nie schodzili z głównej drogi, jaka jest wybrana fabuła, na rzecz leśnych ścieżek - wątków pobocznych.


        Na tak rozbudowane akapity czekam pod postem lub po mailem. Jak Wam wygodniej. Najciekawsze umieszczone zostaną w przyszłej lekcji, czyli już we wtorek.


        A teraz przejdźmy do drugiej części lekcji, czy tej dotyczącej organizacji.

        O tym, że powinniśmy pisać w miejscu cichym i przyjemnym wspominać nie powinnam, bo to czysty truizm, o którym wspomnienie powinno Was z bulwersować. Rzeczą mniej oczywistą jest natomiast fakt, że pod żadnym pozorem nie powinniście pisać od razu na komputerze. 
Nie warto argumentować tego tym,  że pisanie takie niszczy wzrok, zabiera szanse do rozwijania kaligrafii, itp. Te argumenty są kiepskie. Chodzi mi raczej o to, że na komputerze wszystko można łatwo wymazać. Klik usuwasz cały plik, klik "backspace", cały akapit. Nasza nauka nie polega na tym by być od razu idealnym. Chodzi o to by uczyć się na błędach. Ja (nie)poważna licealistka, mam jeszcze na stanie teksty z piątej lub szóstej klasy podstawówki, a gdyby się uprzeć, znalazłabym i starsze. Nigdy nie można przewidzieć, czy nie będziemy chcieli wrócić do tych starych gryzmołów. Oprócz tego dane na komputerze stracić można łatwo, wystarczy złośliwy użytkownik lub jeszcze złośliwszy amator zaglądania do cudzych informacji na odległość. 
        Po drugie jeśli nasz tekst najpierw napiszemy na kartce, a potem na komputerze, to unikamy już jakiegoś odsetka błędów. Mamy też okazję aby ten tekst przemyśleć, a nie tylko wklepać do edytora na blogu i kliknąć "opublikuj", bo "czytelnicy się niecierpliwią". Do tego w każdej chwili możemy wrócić do tego, dopisać coś, skreślić, napisać jeszcze raz i widzieć wszystkie zmiany. Dlatego też, jeśli skreślam wyraz lub linijkę, robię to jedną/dwoma długimi kreskami, natomiast całe akapity skreślam dużym iksem. Zawsze można spojrzeć jeszcze raz i dojść do wniosku że "to wcale nie było takie głupie".
        Po trzecie nie musicie przejmować się formatowaniem tekstu, czcionką, odległościami, czy "jak zrobić wcięcie akapitowe", co często odwraca uwagę od sensu tego co piszemy. 
        Jak widać napisałam tu całkiem niekrótką rozprawkę na temat tego dlaczego warto pisać rozdziały ręcznie, a przecież mogłabym napisać "bo tak". Oczywiście prócz podanych argumentów płyną w naszym kierunku inne korzyści z tego tytułu. Umiejętność poprawnego pisania, poprawa charakteru pisma, przyśpieszenie pisania, to zapewne tylko część tych zalet.  


        Ja piszę na kartkach o rozmiarze B5, w kratkę. Lubię ten format, bo jest mniejszy niż A4, więc łatwiej ogarnąć wzrokiem tekst, a dzięki temu, że nie jest tak mały jak A5, nie muszę ciągle wertować to do przodu to do tyłu. Pisze na kartkach wyrwanych z zeszytu (format B5 - oczywista, oczywistość) czyli jakby dwa połączone ze są arkusze o tym formacie, złożone na pół. Nie lubię pisać w zeszycie. Kartki trzymam w jednym miejscu, w teczce. Na każdej kartce notuję jaki to rozdział i która strona. Osobiście piszę kratka w kratkę, żeby nie szukać zbyt wielu arkuszy, ale wiem, że nie jest to dobre rozwiązanie na początek. Wiecie, nie ma gdzie zrobić "ptaszka" i coś dopisać, w takich przypadkach wojuję drobnym maczkiem.

        Nie wiem, co wy preferujecie, ale możecie spróbować właśnie pisania na takim formacie. Kartek nie wyrzucajcie nawet jeśli rozdział opublikujecie lub zdecydujecie, że ten fragment jest do bani. Ja dziś pluję sobie w brodę, że wyrzuciłam pewien tekst i musiałam pisać go od nowa. Jak wiadomo nowe nie znaczy lepsze.

        Ach jooo. Co dodać mogę jeszcze? Długopis najlepiej piszący na cienko, niebieski lub czarny, żeby nie męczył Wam oczu. Do tego cierpliwość i samozaparcie, ale przede wszystkim czerpanie radości z tego, że możecie pisać. 

        Następna lekcja już we wtorek. Myślę, że podzielę ją na dwie części - tak jak dziś. Pierwsza będzie dotyczyć tego szkieletowego tworzenia powieści, a druga... Druga się zobaczy. Co sądzicie o poprawnym formatowaniu tekstu? Ostatnio zauważyłam, że jakieś 70% bloggerów źle tworzy akapity, a 95% nie radzi sobie z poprawnym zapisem dialogów.




Pozostałe buttony dostępne po kliknięciu w ten powyższy.

6 komentarzy:

  1. Dobra, mój tekst prosze:
    Dwie przyjaciółki z innych ras elfów nie popierają wojny między nimi, więc próbują temu zapobiec, gdy po wielu nieudanych poszukiwaniach pojawia się staruszka, która opowiada im o kamieniu. Dziewczyny wyruszają w drogę i muszą pokonać wiele przeciwności, by osiągnąć swój cel. Kiedy uda im się dotrzeć do domu z kamieniem zapanuje pokój.
    Uf xD.
    Ale się rozpisałam.
    Formatowanie tekstu byłoby świetne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akapit jak najbardziej poprawny. Brawo.

      Więc będzie formatowanie.

      Usuń
  2. Też uważam, że formatowanie się przyda. Nawet mi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój akapit:
    Mieszkająca w Czarowsi Czarozakrętnica wraz ze swoim Kotofioletem poszukuje prawdziwej przyjaźni. Wyrusza w podróż po czaroświecie. Spotyka istoty czaromiłe i czarmościwe. Ostatecznie Czarozakrętnica pojmuje, że Kotofiolet zawsze był jej prawdziwym przyjacielem.

    Droga Nikumu, a kto powiedział, że to ma być powieść? Myślałam raczej o krótkiej "baśni" z ciekawymi postaciami i morałem, którą mogłabym przeczytać siostrze na dobranoc. :) Co do neologizmów, to ten pomysł wpadł mi do głowy na lekcji polskiego, gdy bawiłam się utworzonymi przeze mnie słowami i stwierdziłam, że warto by stworzyć coś ciekawego, odmiennego w jakiś sposób.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baśń ma to do siebie, że nie jest krótka. Myślę, że jeśli mówisz o morale to powinniśmy bliżej zaznajomić się z bajkami. Jednak wszystkie te utwory podlegają takiemu samemu szkieletowi jak przedstawiam. Czemu? Dlatemu, że wszystkie mają fabułę, a my uczymy się ją rozbudowywać w sposób logiczny.

      Akapit poprawny, ale wydaje mi się, że pierwsze zdanie brzmi identycznie jak to z poprzedniej notatki. Robiąc szkielet, nie dobudowujemy do poprzednich elementów nowych, ale staramy się rozciągać te istniejące uzupełniając nowymi informacjami. Trochę jak w reklamie danonków.

      Usuń
  4. W końcu przyszłam napisać komentarz, powinnam zrobić to o wiele wcześniej, ale cóż, jak to mówią "lepiej późno niż wcale" ;)

    Oto mój akapit:

    Spór, prowadzony przez dwa potężne klany, sprawił, że cała nienawiść, którą do siebie żywili, doprowadziła do bestialskich czynów; jednym z nich, najgorszym, była śmierć, którą z zimną krwią, zadawali sobie nawzajem. Dziecko zrodzone z dwóch linii krwi, miało być szansą na upragniony pokój. Jednakże przyszłość, która nadeszła, odbiegała od tej, którą chcieli zbudować kochankowie.

    A co do organizacji, spełniam wszystkie kryteria, prócz tego, iż piszę na komputerze, a nie na kartce. Oczywiście nie jestem z tego dumna, i kilkakrotnie usiłowałam pisać na papierze, jednak, nie mam pojęcia dlaczego, ale nie wychodzi mi to tak, jakbym chciała. Może dlatego, że od zawsze pisałam na komputerze? i teraz jakoś tak trudno mi przejść na staroświeckie zapisywanie swych myśli. Nie wiem. Ale pewnym jest, że w dalszym ciągu będę starała się coś zrealizować na papierze ;)

    OdpowiedzUsuń