SPECIAL! "Świat Masashiego Kishimoto"

Jak dorastałem - część 4
W połowie podstawówki zacząłem interesować się tworzeniem przedmiotów. Najpierw tworzywem była glina - lepiłem zabawki, których nie mogłem dostać od rodziców, ale to był jedynie początek pasji. Na drugi ogień poszły Gundamowe modele do sklejania. W skrócie "GunPla" (od Gundamowe Plastikowe Modele). Dostałem taki na nowy rok i pochłonął mnie bez reszty. Potem modne stały się "PLA-MO-ZD"-y, czyli plastikowe modele zdalnie sterowane i ja też poddałem się tej modzie. Własnej "Plamozdzie" nadałem nazwę   "Elefant", sam zrobiłem znaczek słonia, nakleiłem i z taką naklejką model jeździł (to wpływ mangi Rajikon Boi). Był to samochód o nadwoziu Pajero, ale nie był zbyt szybki, więc modele brata i kolegów od razu go wyprzedzały. Wkurzało mnie to, więc kupiłem "zestaw do przeróbek - Grasshopper" przeznaczony dla innego modelu i na siłę przerobiłem swoje Pajero. Roztopiłem plastikową obudowę lutownicą nie zdając sobie sprawy, że siedzę w zamkniętym pokoju i wdycham trujące gazy. Kiedy cieszyłem się jak głupi, że wszystko udało mi się zamontować, ale pojawił się nowy problem! Otóż po włożeniu części od Grasshoppera nie można było domknąć obudowy Pajero! Maska wykrzywiła się o jakieś 10 stopni i załamałem się szpetnym wyglądem modelu. Jednak pomyślałem sobie, że nie wygląd się liczy, lecz osiągi i wystawiłem maszynę do wyścigu... przegrywając sromotnie. Ale nie przejąłem się tą podwójną porażką, zdobyłem niezwykły silnik "Black Motor Angels" i zamontowałem go w swoim Pajero. Byłem wręcz pewny wygranej, bo jak z takim cackiem pod maską można przegrać? Niestety silnik był zbyt potężny - nagle z systemu kontroli prędkości poszedł dym i straciłem panowanie nad sterowaniem... Pajero stał się ozdobą w moim pokoju, a ja... Pamiętam to jak dziś... Bardzo żałowałem, że kupiłem ten zestaw do Grasshoppera.
Źródło
"Naruto", M. Kishimoto
JPF Manga,  1999

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz