Nowe rozdziały


PARĘ WAŻNYCH INFORMACJI: 
Połowę zgłoszeń odrzuciłam, ze względu na taką jedną, ważną adnotację w regulaminie:
Jeśli na blogu pojawi się nowszy rozdział niż zgłoszony, nie dodajemy informacji.
Czas najwyższy, aby regulamin był PRZE-STRZE-GA-NY! Nie miejcie mi tego za złe. 
Kolejna sprawa, to długość "urywków" rozdziału. Nie ograniczam tego dlatego, że chcę by było mniej, ale z doświadczenia wiem, że krótszy tekst bardziej przyciąga czytelnika do wglądu, ot co. Dlatego proszę Was... Nie kopiujcie połowy rozdziału. ^^ 
I ostatnia rzecz: BEZ OSZUKIWANIA. Komentarze dodajemy w kolejności, a nie odpowiadamy na ten, który był pierwszy! I tak biorę pod uwagę datę publikacji komentarza, dlatego proszę więcej nie "kombinować". 
____________________________________________________________


Kin z Otogakure
Rozdział XVII

Lepiej jest pomyśleć, jak świetnie spędziłam wczorajszy wieczór. Bardzo się cieszę, że mam przy sobie Shen'a. Jak przypominam sobie początki naszej znajomości, to chce mi się śmiać. Pierwsze spotkanie w lesie, gdzie rzuciłam się na niego z pięściami. Tego zdarzenia nie mogę zaliczyć do tych, które pozytywnie na nas wpłynęły, aczkolwiek mogło być gorzej, chyba. Noc przespałam bez większych ekscesów pomijając wyprawę do lodówki o 2 i tego co działo się potem. Nie wiem czemu, ale zrobiłam się tak potwornie głodna, że Aya będzie musiała zrobić dzisiaj zakupy, no trudno się mówi. 
Gdy wracałam już z tej kuchni z kanapką w ręku usłyszałam ciche pochrapywanie. Poszłam w stronę, z której dochodził dźwięk. Uchyliłam już troszkę otworzone drzwi i zobaczyłam powód mojego przyjścia tutaj. Ten powód to przystojny chłopak leżący na łóżku ze zwiniętą kołdrą w nogach. Wyglądał tak słodko, gdy spał. Podeszłam do niego, schyliłam się i delikatnie pocałowałam go w czoło. Właśnie miałam się podnosić, kiedy on przez sen chwycił mnie w pasie i pociągnął w dół. Okazało się, że wylądowałam na jego torsie, objęta jego ramionami. Było mi cholernie przyjemnie, ale też niezręcznie. Nie wiem, co mam robić w takich sytuacjach. Nie chciałam go obudzić więc powoli starałam się wyswobodzić. Osiągnęłam odwrotny skutek. Shen przewrócił nas na bok, do tego mnie bliżej ściany. Teraz to już kompletnie nie wiedziałam co począć. Pozostało mi tylko nie zmieniać pozycji i pójść spać. Nie narzekałam, o nie. Choć nie chciałam przyznać tego sama przed sobą, bardzo mi się podobało to co teraz robię. Wtuliłam się tylko w jego umięśnioną klatkę piersiową i zasnęłam. Doszłam do wniosku, że tłumaczyć się będę jutro... 



Rozdział LXXIX Puma, Megumi i Stara Szafa

Tysiące pytań kłębiło się w mojej głowie, a kobieta postanowiła zamknąć swoje usta na kłódkę. Pokazała mi, jak pobierać krew i nabijać strzykawki przygotowanymi pojemnikami. Potem szybko zademonstrowała, jak i czym sterylizować igły.
Wyszłam ze szpitala jeszcze bardziej skołowana.
Szykowało się coś dziwnego. Z moim udziałem.
Już wkrótce miałam się przekonać, że żadne z moich przypuszczeń nie było trafne. A moja misja była najtrudniejszą i najdziwniejszą w całym moim życiu. 



Rozdział VI

Mimo wszystko cenił sobie samotność, ponieważ to ona zawsze miała pozostać jego towarzyszką. Mimowolnie zdawał sobie bowiem sprawę, że ludzie odchodzą, chociaż nie chciał dopuścić do siebie myśli, że to mogłoby spotkać również ich – w jego odczuciu już na zawsze mieli pozostać razem. Poza tym Nagato cenił sobie ciszę i spokój, a to właśnie dawało mu odosobnienie. W tych nielicznych momentach spędzonych sam na sam mógł wsłuchać się w swoje myśli, wniknąć w głąb podświadomości, tym samym lepiej siebie poznając. Bowiem człowiek jedynie sam przed sobą ukazywał się takim, jakim naprawdę był – przed innymi zawsze prezentując już nieco inne oblicze, zmienione w większym bądź też mniejszym stopniu. Nawet przed najbliższymi, ponieważ nie miał na to wpływu.
[...]
- Podbić świat? – zapytał jeszcze bardziej niż poprzednio zaskoczony Nagato.
- Tak! – potwierdził jego przyjaciel. – Kiedy docierasz na szczyt, stajesz ponad światem. Niczym nie musisz się martwić. Gdybym teraz umarł, to dusze moich rodziców, dzięki którym tu jestem, nie zaznałyby spokoju. Gdy jesteś już tam na górze, wszystko idzie jak chcesz – wytłumaczył swój punkt widzenia w tej sprawie, co wywołało uśmiech na twarzy Konan, która uważnie go słuchała od samego początku. 



Rozdział III Itachi...

Patrzył jak kobieta ogrzewa swoje dłonie przy ogniu. Na jej twarzy tańczyły cienie i światło, oczy lśniły...Dostrzegł jej nagie ramiona, samotny kosmyk włosów otulał jej szyję i spływał po plecach. Tak bardzo się zmieniła. Nie rozumiał dlaczego ten obraz tak go poruszył, ale w tej krótkiej chwili ta kobieta zauroczyła go. Koleżanka z dzieciństwa, towarzyszka z jednej drużyny, w końcu wiernie czekająca dawna przyjaciółka...Irytująca, nachalna, zakochana, szczera, troskliwa...taką ją pamiętał. Teraz widział dojrzałą kobietę, a on nie był już mścicielem, kryminalistą. Odzyskał brata, miał przyjaciół, więzi...ale nie miał jej. Czy tęsknił? Czy brakowało mu jej? Do tej pory nie pozwalał sobie za wiele o niej myśleć. Ale teraz, była tutaj, tak blisko. Czuł jakby opuściła go gorycz, z której nie zdawał sobie wcześniej sprawy, a pustka, o której nie wiedział, nagle się wypełniła. Przecież była jego przyjaciółką...i była piękna.



Rozdział I

Konan zaśmiała się, jednak poczułem w głębi, że był to tłumiony śmiech. Taki, który chce pokazać swoje istnienie, a coś go powstrzymuje. 
- Czyli nie pojechałeś na obóz do Anglii? - zapytała. 
Zerknąłem na nią badawczo, po czym zacząłem szukać drugiego dna w jej pytaniu. Tak, owszem, zapytała o obóz, jednak wiedziałem, że chodziło o coś zupełnie innego. 
- Nie, nie pojechałem z Nagato – rzuciłem oschle. I to był mój błąd, bo przez mój ton na jej twarzy pojawił się jeszcze większy smutek, a moje serce rozpadło się na kawałki. Nie lubiłem sprawiać jej przykrości. 
- Czy to przez to, że... 
- Nie! - przerwałem jej nerwowo. - Nic z tych rzeczy. Po prostu młoda chciała lecieć do Hiszpanii, więc wybrałem się z nią. Dobrze wiesz, że rodzice by tego dla niej nie zrobili. 
[...] Wracasz do szkoły? - spytałem po chwili. 
- Tak, znaczy nie. Nie mogę - poprawiła się szybko. 
- Dlaczego? - zapytałem. Debilu, skarciłem siebie w myślach, przecież doskonale wiesz, czemu. 
- To dla mnie za dużo, o wiele za dużo. Już teraz nie wytrzymuję, a powrót do szkoły mógłby mnie tylko jeszcze bardziej pogrążyć. 
- Yhm, rozumiem – bąknąłem i nachyliłem się bliżej stołu. - A co z Nagato, rozmawiałaś z... 
- Nie i nie mam zamiaru!



Rozdział IX

Wyszliśmy poza bramę i ruszyliśmy marszem przed siebie. Nie zapowiadało się, abyśmy biegli, ani skakali po drzewach. Misja albo była łatwa, albo nie wymagała pośpiechu. Odpowiadało mi to. Jak dotąd nikt mi nie przeszkadzał i nie kazał prowadzić ze sobą konwersacji. Aczkolwiek monolog jest chyba jednak rodzajem jednostronnej konwersacji, nieprawdaż?
- Ja i Ache jesteśmy bliskimi kuzynami. Jestem od niego starszy o trzy miesiące. Wychowywaliśmy się w małej wiosce w Kraju, no nieważne. Przeprowadziliśmy się do Konohy, aby spełnić marzenie naszego dziadka, który chciał, abyśmy zostali shinobi. Tak jak ty jesteśmy gennin’ami, ale mamy zamiar zdawać egzamin na chunnin’a całkiem niedługo. Moją umiejętnością jest możliwość zapanowania nad światłem. Lubię kolor niebieski i naleśniki, obcinam regularnie włosy z przeciwieństwem do mojego brata. Nienawidzę rażących kolorów i wszystkiego co zimne. Ache mieszka razem ze mną, bo jego rodzice zmarli na białaczkę razem z moim tatą. Została nam tylko moja mama, która jest niepełnosprawna i jeździ na wózku. A, i uwielbiam robić orgiami – po tych słowach Raito znów zapatrzył się w przestrzeń i wyglądał tak, jakby nic przed chwilą nie powiedział.




Rozdział XXVI

Wężowaty popatrzył na mnie w zdziwieniu chwilę ale potem się odwrócił i znów przyglądał się walce dawnych przyjaciół .... Ugryzłam się w palec i wykonałam pieczęcie do Kuchiose no Jutsu. Przede mną pojawiła się młoda Nikoran. Pierzasta smoczyca unosiła się nisko nad ziemią a jej miękkie skrzydła powodowały wiatr. Zanim ktokolwiek zaczął coś mówić wskoczyłam na smoczycę i odleciałam. Ostatni raz obejrzałam się na scenę za mną. To był błąd. Widziałam jak Sakura próbowała mnie dogonić. Serce ścisnęło mi się z bólu, lecz musiałam przyśpieszyć i ją zgubić. Słyszałam swoje imię dochodzące z jej ust. 
- Nikoran, przyśpiesz. Nie możemy ją zaprowadzić do Akatsuki.
Starałam się mówić cicho, ale ona usłyszała to. Zatrzymała się w miejscu i patrzyła na mnie
***
Gdy już wyszłam z transu widziałam że jestem w wiosce ....Pein już czekał na mnie .... Gotowa byłam na nowe życie ... ale jedna słabość powodowałaby tylko kłopoty ... Sasuke .... Co ja z nim mam zrobić ...
- Jest sposób, i mogę go wykonać , ale potrzebuję twojej zgody ....
- Co chcesz zrobić ??
- Zamierzam kasować ci kawałek po kawałku pamięć o nim aż w końcu ....
- Zapomnę o nim całkowicie ..... 
- To jak ??
- Zaczynaj, nie chcę go w ogóle pamiętać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz