Nowe rozdziały

Rozdział XII W pułapce

Z trudem zauważył rysujące się kontury czegoś, co leżało w trawie pod ułamanym pomnikiem. Zarówno odległość, jak i wybujała roślinność, utrudniały mu rozpoznanie tego czegoś. Yasukinyu ruchem dłoni nakazał wznowić marsz. Gennini instynktownie zaczęli się poruszać z większą ostrożnością, odległość pokonując krótkimi susami, od jednej ciemniejszej plamy cienia, do drugiej. (...) Sasuke i Naruto pierwsi dotarli do pomnika. Okrzyk blondyna sprawił, iż Yoh poczuł serce gdzieś w okolicach gardła. W paru susach znalazł się przy młodych ninja w sam czas, by powstrzymać ich przed dotknięciem ciał...


Rozdział XVI

Będzie musiała zrobić swoje klony, aby zmylić szpiegów, jeżeli tacy się znajdą. Ło bosz… trzeba będzie odstawić jakąś szopkę tu w Konoha, że jednak nie chce ratować rodziny i wróci do Dźwięku, lecz potrzebne są nam jej umiejętności w walce. Co tu robić, co tu robić. O Bogini Ognia pomóż mi, powiedz co mam robić! Nie podejmę sama tej decyzji, nie przywykłam do tego! Mam pomysł, Ino może przynajmniej raz się przyda.
- Dlaczego nie mówisz do mnie w drugiej osobie na ty, tylko w trzeciej ona? Jaką szopkę? Kim jest Bogini Ognia? I w czym ma pomóc Ino? – spytałam.
- Słyszałaś to wszystko? – odpowiedziała pytaniem na pytanie z wielkim zaskoczeniem wymalowym na twarzy.
- Przed chwilą to powiedziałaś, ale nie chciałam Ci przerywać – odparłam spokojnie.
- Ja tego nie powiedziałam, ja tylko o tym myślałam…
- Chcesz powiedzieć, że…?
- Tak.
Zamurowało mnie, czyli to jest trzeci poziom Roku? Aaaaaaa udało się!!! Czytam w myślach – dark satisfaction! Tylko muszę wiedzieć, kiedyś ktoś do mnie mówi, a kiedy o tym myśli…


Rozdział 26 

"Czułam jak szczypią mnie oczy, a nogi miałam niczym dwa kamienie. Coś we mnie pękło, ruszyłam tam. Zaczęłam odpychać ich, słyszałam stłumione krzyki Deidary, ale moja głowa w ogóle nie zwracała na nie uwagi. Złapałam kogoś za rękaw i ściągnęłam kaptur. Zamarłam, ręka opadła mi wzdłuż ciała. Usta otwierały się i zamykały.
-Sa..su..ke - mruknęłam. Czułam gulę w gardle. Wszyscy spojrzeli na naszą dwójkę, spoglądaliśmy na siebie w zdziwieniu i przerażeniu.
-Zostaw ją - warknął mój brat. Wstał. Był cały w krwi, kaszlnął i z ust też wyleciała mu jucha.
-Sakura chodź - warknął młody Uchiha i mnie przyciągnął do siebie. Byłam rozdarta, między młotem a kowadłem. " 


Seria trzecia Rozdział piąty

"-Hej, może i tak głupio, że dopiero po takim czasie się odzywam, ale mam mała sprawę do ciebie - złote oczy dziewczyny bacznie przyglądały się Haruno.
-Jasne, rozumiem miałaś problemy. Jednak co to za sprawa? - zapytała się zdezorientowana. Sakura z niepewnością mieszała w pucharku z miętowymi lodami, jakby bała się powiedzieć to co chcę.
-Słuchaj, czy Sasuke miał jakąś dziewczynę, gdy ja odeszłam? - zagryzła swoją wargę. Wiedziała, że nie powinna wciągać w swoje relacje z piłkarzem innych ludzi, jednak musiała się dowiedzieć. To było dla niej bardzo ważne.
-Przez krótki czas miał, ale nie było w tym uczuć - rzekła Kiyo. W międzyczasie przyszedł młody kelner, brunetka zamówiła ciasto i kawę na pobudzenie.
-A kim ona była? - zapytała się usatysfakcjonowana.
-Blondynka, jakaś supermodelka, ale szczerze - gdyby nie była z Sasuke to nawet bym nie wiedziała, że taki ktoś chodzi po świecie. Dziękuję - uśmiechnęła się życzliwie do kelnera.
-Czyżby to była ona? - zapytała się zielonooka, podsuwając czasopismo z nią na okładce.
-Tak - odparła od razu, natychmiastowo. - A dlaczego zaczęło cię to interesować? - zapytała się z ciekawością brunetka." 


Rozdział VII

Dni mijały. Egzamin na chunnin’a Sasuke też, a mój brat nie zdał, co mnie szczerze zdziwiło. Zaliczył tylko ten leń Nara Shikamaru, a reszta oblała. Odnoszę wrażenie, że Sasuke chyba na tym nie zależy. Mi z kolei jak najbardziej. Chcę być szanowana w mojej rodzinnej wiosce, a wypracuje sobie to ciężką pracą. Każdy wolny dzień czy czas poświęcam treningowi.
Dzisiaj spotkałam się z Sasuke całkiem przypadkiem. Trenowałam w lesie, jak zawsze. Wyczułam, że ktoś z wysokim poziomem chakry się zbliża. Zaprzestałam treningu, wskoczyłam na drzewo i czekałam. Ktoś wyczuł moją chakrę, a swoją ukrył. To nie jest dobry znak. Zaczęłam nasłuchiwać i wypatrywać przeciwnika. Usłyszałam chrzęst łamanej gałązki i wyskoczyłam w górę i w tym czasie zablokowałam wroga swoimi kunai. Ku mojemu zdziwieniu moje kunai zblokowały się z kunai mojego brata. Odskoczyłam od niego i usłyszałam:
- No chodź tu mała siostrzyczko, Dyaro. Pokaż, czego się nauczyłaś – zanim przetrawiłam tę informację w moją stronę poleciało kilka shurikenów. Odskoczyłam w ostatnim momencie. Czyli bawimy się na poważnie, tak? Zgrzyt zgrzyt brzdęk – nasze bronie stykały się co chwilę, a ciała wykonywały dziwny taniec. Potknęłam się i Sasuke trafił mnie w ramię – Hahahaha, niezdarna jak zwykle – zdenerwowałam się i to bardzo. Wstałam, a przez moją głowę przeszedł dziwny prąd. Przez chwilę wszystko było czerwone, ale zaraz wróciło do wcześniejszych kolorów. Sasuke zaniemówił.
- No co? – spytałam gniewnie.
- Sharingan…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz