Nowe rozdziały


Rozdział 24 Znowu ona... Zawsze ona...

-I skończyła się zabawa w kotka i myszkę.-Można było wyczuć w zniekształconym głosie mężczyzny dzierżącego łańcuch dozę kpiny. Pociągnął w swoją stronę łańcuch sprawiając, że dziewczyna w nim uwięziona, została podrzucona w górę i przechwycona za głowę przez innego ninja trzymającego katanę. 
-Gdzie jest klucz?-Wysyczał przez zęby zniekształconym głosem. Dziewczyna spojrzała na niego pogardliwie, za co oberwała pięścią w nerki. Zakaszlała krwią i zagryzła zęby, aby nie wydać z siebie najmniejszego piśnięcia. Obiecała, że nie odda nikomu kamienia i nie miała zamiaru tego robić, nawet, jeśli miałaby tutaj zginąć.-Daj spokój Kocurku... Twój upór nie ma najmniejszego sensu i tak zdobędziemy wszystkie, więc ułatw nam zadanie i powiedz, gdzie go ukryłaś. 
-Wypchaj się!- Odpyskowała Fabia i tym razem to nie ona, ale osobnik, który ją trzymał oberwał niespodziewanie. Dziewczyna została przechwycona przez olbrzymiego białego psa, którego dosiadł młodzieniec o czerwonych, pionowych kreskach na policzkach. Zwierzę zeskoczyło na jeden z dachów powarkując, co jakiś czas, patrzył na wrogich ninja z gotowością do ataku. 
-Zdaje się, że dotarliśmy w samą porę, nie Akamaru?-Wyszczerzył się chłopak, a pies odszczeknął mu w odpowiedzi.-Nic ci nie jest? 
-W bajkach, to rycerz na białym rumaku, a nie psie ratuje damę w opałach, wiesz?-Uśmiechnęła się kpiąco w stronę wybawcy. 
-Musi ci wystarczyć ninja z klanu Inuzuka. 


Rozdział 30 Wynosimy się stąd

Pein 
Myśleli, że nie wiedziałem o Itachim. Wiedziałem o tym, że się wybudził już na drugi dzień, ale nie chciałem psuć sobie niemalże doskonałego humoru. Postanowiłem odwiedzić pokój Shukketsu jako lider. Chyba mogłem, prawda? 
Przeszedłem przez całą organizację, nie mijając nikogo, co spodobało mi się. Żadnych niepotrzebnych wymian zdań, zaczepek i bezsensownego pierdolenia. Ot tak, spokojny spacer po dziele mojego życia. Cóż, w końcu to ja założyłem Akatsuki i na mojej piersi ono rosło w siłę. Pojawił się Madara, ale on już zniknął. Wszystko jest tak, jak być powinno. No, może poza małymi szczegółami jak Uchiha i Shukketsu, którzy pochwalili się swoją niesubordynacją. 
Wparowałem bez słowa do pokoju, zastając Itachiego rozwalonego na łóżku z książką w ręce, a w fotelu siedziała Shichi z nogami rozłożonymi na stole i paliła papierosa. Unieśli na mnie znudzone spojrzenia, jednak tylko Itachi patrzył na mnie beznamiętnie i zupełnie bez uczuć. Shichi mało brakowało, a połknęłaby papierosa ze zdziwienia. 
Uchiha jak gdyby nigdy nic, zatrzasnął książkę i wstał. Beztrosko przeszedł koło stołu i stanął na wprost mnie, wyzywająco patrząc mi w oczy. 


Rozdział CII Choroba. Niespodziewany gość 

Wieczorem niebo pokryło się całkowicie warstwą mleczno-szarych chmur. Powłoka była tak szczelna, że wydawała się coś ukrywać, i utrzymywała się przez kilka godzin. Potem, znienacka, w porze podwieczorku, to całkowicie zasnute chmurami niebo objawiło swój sekret i pojawiły się pierwsze, chybotliwe, jeszcze pojedyncze, zagubione płatki śniegu. Ale już po chwili są ich tysiące,miliony. Spadają na ziemi w ciszy, spokojnie i dostojnie. Tańczyły na wietrze, po czym spokojnie ginęły na czarnej ziemi. Hinata wyciągnęła rękę i złapała jednego z płatków na dłoń. Rozpuścił się w sekundę zostawiając po Sobie mokrą plamkę. 
-Śnieg?-zapytała samą Siebie. Białe płatki spadały coraz liczniej na jej włosy, ramiona. Dziewczyna poczuła przenikliwe zimno. Zatrzęsła się i skuliła mocniej. 
-Heeeeeeh... 
Westchnęła, chuchając w zmarznięte dłonie. Delikatna mgiełka wydobyła się z jej ust, ocieplając je. Mimo, że w ręce zrobiło się jej odrobinę cieplej, pod bluzą poczuła zimny powiew wiatru. Wstała i zaczęła truchtać w miejscu. Okręciła się w kółko kilka razy po czym stanęła, i robiąc kilka przysiadów zaczęła się śmiać. Musiała wyglądać komicznie. Dzięki Bogu, że nikt jej nie widział.Śnieg nie przestawał padać, zmieniając krajobraz w białą pustynię. Spędziła na dworze już kilka godzin, była pewna że temperatura jej ciała spadła o kilka stopni, lecz nie miała zamiaru się poddać. Przegrana nie wchodziła w grę. W końcu Sasuke zawsze powtarza, że jest cholernie uparta. Prawda? Zrobiła jeszcze kilka ćwiczeń, po czym usiadła ponownie na schodach. Poczuła miłe ciepło, niestety już po chwili przekonała się, że nie był to najlepszy pomysł. Spociła się, straciła energię a na dodatek zakręciło się jej w głowie.Wstała, lecz świat zawirował jej przed oczyma. Zrobiła kilka kroków po czym runęła w zaspę. Zemdlała. 


Rozdział VI 

Nie powinnam teraz płakać, wręcz wyć?! Narzekać na to, jak strasznie potraktował mnie los? Na miejscu Sasuke pewnie tak bym się zachowywała. Ale ja wiem, a ciężar tej wiedzy, której w ogóle nie chciałam posiąść, spoczął na mnie, osobie, która jest na to co najmniej nieodpowiednim kandydatem. Zostałam z tym wszystkim sama, bo nie wiem w jakim stopniu mogę liczyć na mojego brata. Najprawdopodobniej w żadnym. Nie mam pojęcia w jaki sposób, ale ja najprościej w świecie bez zbędnych ekscesów przyjęłam do wiadomości to całe wydarzenie. Tak wiem, większość mojej rodziny nie żyje, została brutalnie zamordowana przez mojego brata, działającego na zlecenie Rady, coś pominęłam? 


Rozdział II Misja 

Shikamaru zrozumiał, że właśnie nadszedł moment wyjaśnienia swojej drużynie, na czym będzie polegała ich misja. Z niezadowolenia przewrócił parokrotnie oczami, po czym podszedł bliżej trójki i rozłożył pergamin z mapą na ziemi. Upewnił się, czy cała trójka go słucha, po czym pokazując poszczególne elementy, zaczął tłumaczyć: 
- Powiem od razu, że nie jest to misja, na którą sam bym was wysłał. Niestety, Naruto wie lepiej. W każdym razie zmierzamy do Kraju Barw. 
- Kraj Barw? - zapytała ze zdziwieniem ciemnowłosa. 
- Tak Tsuki, Kraj Barw. 
- Gdzie to jest? - wtrącił Toru. 
- Kraj Barw, to mały kraj usytuowany między Krajem Ognia, a Krajem Wiatru. Nie posiada własnych władz, jest - powiedzmy inaczej - nie ma go. Znajdziecie go tylko na niektórych, specjalnych mapach, takich jak ta - rzekł i wskazał na blado-żółty pergamin. - My zmierzamy do wschodniej części, gdzie znajdują się dwie, bliźniacze wieże. 
- I pójdziemy tam, wyswobodzić piękną królewnę ze szpon wrednego smoka - mruknął Toru. 
Shikamaru spojrzał na swojego ucznia z lekkim zawodem. Mimo wszystko, miał nieodpartą chęć uderzenia blondyna w głowę, by ten się opamiętał, jednak powstrzymał się i - bez zbędnego komentarza - kontynuował. 
- Zmierzamy tam, ponieważ w jeden z tych wież znajduje się coś, co jest pod ochroną naszego kraju i Kraju Wiatru. 
- Co to takiego? - zapytała Tsuki. 
- Pergamin z technikami, które powinny sobie tam spokojnie leżeć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz