Nowe rozdziały

Rozdział I Cienie we mgle

Ten człowiek… On się bał, widziałam to - wyszeptała, odsłaniając przed światem ich prawdopodobny powód. Odwróciła się, napotykając badawcze spojrzenie towarzyszki. Ta jedynie wzruszyła sztywno ramionami. Wiedziała, że tak zareaguje. Nadzieja na zrozumienie uleciała równie szybko, jak się pojawiła. A ostatnimi czasy robiła tak coraz częściej. Oszukiwałam się. Ciągle, na nowo i bez końca. Jak dziecko, czekające na coś, czego nawet nie potrafiło nazwać. - Każdy z nich ma w oczach strach, gdy wie, że zaraz ma zginąć. Większość specjalnie go okazuje licząc, że może ktoś się nad nimi ulituje. Da ostatnią szansę, którą oni i tak pewnie wykorzystaliby na kontynuację swojego parszywego życia - prychnęła w odpowiedzi. - Głupcy. Nie wiedzą lub bynajmniej nie chcą wiedzieć, że jesteśmy odporni na te ich gierki.

Rozdział XVIII Nieposłuszeństwo 

"Spojrzałam na Sasuke trochę pewniej. Już zamknął drzwi baru i podszedł do mnie niebezpiecznie blisko.
- Co ty tu kurwa robisz?-warknął na mnie przyciskając mnie do ściany lokalu.
Na jego zazwyczaj opanowanej twarzy zobaczyłam wściekłość. Autentyczną wściekłość. Jego twarz była spięta, szczęka mocno zaciśnięta, jakby sam hamował wybuch gniewu. Jedną rękę zacisnął na moim nadgarstku niczym dziecko, które chce ukarać nieposłuszną lalkę. Silny uścisk tamował mi dopływ krwi do ręki. Chciałam się cofnąć, ale już przecież opierałam się o drewnianą ścianę.
- Próbowałam zdobyć informacje.- chciałam unieść dumnie głowę i pokazać mu, że nie boję się go.
- Jesteś głucha czy aż tak głupia, że nie rozumiesz prostego rozkazu?!- warknął głośniej nachylając się w moją stronę jeszcze bardziej. Czułam od niego alkohol,dym papierosów i damskie perfumy. I zapach gorzkiej herbaty, który dziwnie mi się z czymś kojarzył.
- Jakim prawem ty masz wydawać mi rozkazy?!- teraz to ja warknęłam sprowokowana.
Nagle poczułam na swojej szyi zimne ostrze. Zamarłam. Sasuke przycisnął mi do szyi kunaja, który w każdej chwili mógł przeciąć mi tętnicę. Spojrzałam na niego tępo.
- Takim.- szepnął a ostrze bardziej przycisnął do szyi. "

Przyszłość w teraźniejszości

Ujrzawszy całą scenerię, opamiętał się w zaskakująco szybkim tempie i natychmiast odskoczył od kobiety, oddalając się na bezpieczną odległość. Jego oczy rozszerzyły się niebezpiecznie, a wzrok nie uciekał, gdyż Toru od razu zdał sobie sprawę, co się dzieje. Opanowując swoje emocje, podszedł do klona i parokrotnie obchodząc go naokoło, pogładził się po niewidzialnej brodzie. Po niespełna sekundzie wesoło przeczesał ręką blond włosy i uśmiechnął się zadziornie.
- Słaba imitacja - odparł po chwili.
- Słaba?! - powtórzyła brunetka, przyglądając się swojemu rozmówcy. Usłyszawszy te słowa, anulowała technikę i zeskoczyła z parapetu. Powoli zaczęła zbliżać się do chłopaka, który od razu wyczuł niebezpieczną aurę, która otaczała jego koleżankę. - Jesteś pewny tego, co przed chwilą powiedziałeś? - wysyczała.
- Ehehe - zaśmiał się nerwowo. - A czy ja coś mówiłem? Musiało ci się przesłyszeć. Nie sądziłem, że ogłuchniesz w tak młodym wieku - dodał, uśmiechając się nerwowo.
- To ty zaraz ogłuchniesz, jak nie nauczysz się korzystać z zegarka, głąbie!
(...)
- Wszystko napisane, chyba... - dodał po chwili, na co brunet zaśmiał się i odebrał kartkę.
- Nie czytałeś, prawda?
- Oczywiście, że czytałem. Przecież jestem Hokage, a to należy do moich obowiązków - bronił się.
- Nigdy się nie zmienisz - skwitował Shikamaru i uśmiechnął się do przyjaciela. Zwinąwszy kartkę w rulon, ruszył w kierunku drzwi z wyraźnym zamiarem opuszczenia gabinetu, jednakże w pewnej chwili stanął w miejscu, najprawdopodobniej rozmyślając nad czymś ważnym.
- Shikamaru, dobrze się czu...
- Naruto - przerwał mu - powiedz mi coś - rzekł poważnym głosem. Blondyn spojrzał na niego uważnie, jednakże nie odezwał się czekając, aż ten rozwinie swoją wypowiedź. - Dlaczego - zawahał się - dlaczego połączyłeś ich w jedną drużynę?


Rozdział VI Po latach

- Ej, ero-senin! Naucz mnie jakiejś nowej techniki - marudził Naruto.
- Uspokój się - krzyknąłem na niego, wyrwawszy się z zamyślenia. - Tsunade nas wzywa.
- Czego może chcieć od nas babcia Tsunade? - zamyślił się blondyn.
- Idioto, a może dać misję? - odparłem, przyglądając się swojemu uczniowi.
- Misję? - powtórzył po mnie nieprzytomnie. - Misję, słyszysz? Misję! - wybuchnął po chwili rozradowany.
- Uspokój się, idioto! - krzyknąłem na chłopaka i uderzyłem go w głowę, by się opamiętał.
- Ero-senin.
- Co?
- A ja mam iść na tę misję z tobą? - zapytał, gładząc się po brodzie.
- Raczej tak - odrzekłem spokojnie. - A co, nie cieszysz się? -zapytałem, widząc jego minę.
- Etto... - zaczął niepewnie.
- Po drodze zatrzymamy się w gorących źródłach, bym mógł zebrać informacje do nowej książki - rzekłem i zatarłem rączki z zadowolenia.
- E, e, e! Ero-senin. Nic z tych rzeczy. Nie pójdę z tobą do żadnych gorących źródeł - odparł obrażony.
- Nie? - zapytałem. - Nauczę cię nowej techniki - dodałem z zadziornym uśmiechem, na co chłopak od razu się uśmiechnął.
- Jakiej? Jakiej?! - zaczął dopytywać podekscytowany.
- Technika zwana Chikan, czyli jak podglądać bez wpadki!


Rozdział 6

- Wiecie chłopaki, mam newsa – zaczął chytrze. Większość oczu skierowało się w jego stronę, jednak Itachi nadal pozostawał niewzruszony. Jego zachowanie jeszcze bardziej zachęciło Yahiko do zrealizowania swojego planu. - Ostatni dzień wakacji na zawsze utkwi w mojej pamięci – rzekł i spojrzał na bruneta – w końcu rzadko zdarza się okazja, że mogę przespać się z Namiko – dodał i uśmiechnął się zadziornie. Chłopaki spojrzeli na niego zszokowani, jednak po chwili skierowali swój zdenerwowany wzrok w kierunku bruneta, który odłożył telefon i opanowując nerwy, przyglądał się Yahiko.
- W co ty pogrywasz? - wysyczał.
- W nic – odparł spokojnie rudy. - Chciałem tylko zobaczyć, czy reagujesz na coś oprócz rzeczy związanych z Nami – dodał i powrócił do gry.
- A co cie to? - syknął Itachi.
- Itachi, uspokój się – spróbował rozładować atmosferę Dei.
- Jakoś ostatnio poza nią świata nie widzisz i jest to już trochę denerwujące – rzekł arogancko. Atmosfera robiła się coraz cięższa, co każdy z obecnych odczuł na swojej skórze. - Może w końcu otworzyłbyś oczy i zobaczyłbyś jaka z niej artycha – dodał.
- Yahiko! - wtrącił Kakuzu.
Mówię tylko prawdę, której on nie zauważa. Zupełnie oplotła cię wokół palca – zaśmiał się. Zdenerwowany brunet wstał z tapczanu i podszedł do kolegi, po czym uniósł go za szyję do góry, szykując się do uderzenia.

3 komentarze:

  1. ja oczywiście nie chce nikogo poganiać ani pospieszać ani denerwować ani nic w tym stylu...ale od soboty czekam na to opowiadanie :D przepraszam, ale nie moge sie doczekać! :DD chcialabym juz przeczytac tego rodzynka :D jeszcze raz przepraszam, wiem, ze macie wlasne sprawy i wlasne zycie, szanuje wasz czas, tylko o tej malej sprawie chcę wam przypomnieć :D
    pozdrawiam, ale chowam się za drzwiami przed uderzeniem butem:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie masz za co przepraszać, rozumiem Twoją niecierpliwość. Za chwilkę zacznę dręczenie współautorek o wysłanie swojej opinii na jego temat, a gdy tylko je dostanę, opowiadanie znajdzie się na blogu. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. jej, dziekuje dziekuje dziękuje :D

    OdpowiedzUsuń